Do serca przytul markę. Czyli 10 najsłynniejszych maskotek firmowych.

Poznaj prawdziwe skarby w identyfikacjach wizualnych wielkich marek.

Co znajdziesz w artykule

    Wyko­rzys­tanie postaci ludz­kiej (bądź zwie­rzę­cej) jako sym­bolu przed­staw­ia­jącego najis­tot­niejsze war­to­ści jest stare jak sama ludz­kość. Już sta­ro­żytni Rzymi­anie… nie odkryli w dzie­dzi­nie masko­tek niczego nowego. Jed­nak dzi­siej­sze słynne maskotki fir­mowe, mają zgoła odmi­enny charak­ter. Sławne maskotki firm, mają uczyć, bawić i zmniej­szać dys­tans mię­dzy klien­tem a marką. Poz­naj 10 najsłyn­niejszych z nich.

    Maskotki polskich firm, gdzie jesteście?

    Nie ma w pol­skim mar­ketingu stworzenia bardziej samot­nego niż fir­mowa maskotka. Właś­ci­wie prawie wcale ich tu nie ma. W Polsce, na stworze­nie atrak­cyjnej, uos­abi­a­jącej markę postaci zde­cy­dowali się nieliczni. Oto 4 maskotki, które naszym zdaniem są lid­erami rodz­imego rynku.

    Wejś­ciem smoka, nasz honor ura­towały serce i rozum w Teleko­mu­nikacji Pol­skiej. Swoją drogą genialna kam­pa­nia i mamy nadzieję, że duet przyl­gnie do wiz­erunku firmy na zawsze. Trochę prz­ereklam­owany, ale nadzwyczaj pop­u­larny Mały Głód z serków Danio od Danone. I dwie ostat­nie pol­skie maskotki będące w bezpośred­niej konkurencji — niedźwiadek Kubuś i smok Pysio, reprezen­tu­jący konku­ru­ją­cych pro­du­cen­tów soków warzywno-owocowych. Bliskie sąsiedztwo tych opakowań spożywczych na skle­powej półce pod­suwa myśl o twór­czej inspiracji. Tak czy inaczej, są to w tej chwili jedyne tego typu pro­jekty warte wskaza­nia i życ­zli­wej oceny.

    Zwierzoczłekomarka.
    Czy maskotka firmowa to zawsze dobry pomysł?

    Najczęś­ciej tak — ale tylko, gdy jest aut­en­ty­cznie przekonu­jąca. Przeglą­da­jąc roz­maite wyko­rzysty­wane na rynku maskotki, przy niek­tórych z nich można by zas­tanowić się, czy korzyści równoważą nakłady ponie­sione na jej opracowanie. I nie wystarczy tu po prostu wiedzieć, jak zaprojektować logo. Piękne logotypy i piękne maskotki nie zawsze idą w parze.

    UPS!
    - właśnie zgu­biłem paczkę…”

    Zdolny, pomocny, ale czy budzący zau­fanie? Nikt nie zaprzecza doskon­ałości usług UPS i przy­dat­ności samego Wid­geta, jak nazwano nowe, inter­ak­ty­wne narzędzie firmy. Ten – opra­cow­any przez agencję McCann-Erickson — wirtu­alny asys­tent ma pomóc w śledze­niu przesyłek oraz orga­ni­zować współpracę klienta z marką. Wszys­tko to brzmi bardzo rozsąd­nie. Mniej rozsądny jest za to wygląd skąd­inąd sym­pa­ty­cznego stworka, czyli jej maskotki firmowej.

    Wid­get po prostu nie sprawia wraże­nia zbyt roz­gar­niętego. Nieśmi­ały uśmiech, sze­roko otwarte oczy i rozpięta czapka tworzą nieco nai­wny i niepo­radny obraz małego, zagu­bionego żółwika z kreskówki.

    „Krza­kost­wór
    - nat­u­ral­nie. Ale dla Banku?”

    Kole­jny przykład to krza­kost­wór uży­wany przez zapom­ni­any już bank Cetelem.
    Oczy­wiś­cie, ofic­jal­nie nazywa się inaczej. To Mr Cred­ito, wielkogłowy humanoid pokryty gładko wys­trzyżoną trawą, który rekla­muje finan­sowe usługi hisz­pańskiej marki. Brzmi dzi­wnie?

    “Dzi­wnie” to nad­miernie łagod­nie słowo. Choć nie można odmówić mu ory­gi­nal­ności, została osiąg­nięta wielkim kosztem. Pan Cred­ito, przez nieży­c­zli­wych zwany trawnikiem, jest obecny w mar­ketingu marki od 2004 r. Już dwa lata później stał się sym­bolem glob­al­nym, wspier­a­jąc mar­ketingowe stara­nia również pol­skiego per­son­elu banku. Czy nie dało by się tego zro­bić równie skutecznie, ale bez obci­achu? Tu można by dyskutować…

    10 najsłynniejszych maskotek firmowych na świecie.

    Wiz­erunek firmy, podob­nie do pier­wszego samo­chodu, może w końcu stać się zbyt mały, wadliwy i niewygodny. Szkoda wów­czas czasu na ciśnię­cie się i obniżanie lotów. Trzeba przed­stawić się klien­tom na nowo, aby zyskali pełen obraz korzyst­nych zmian, jakie u Ciebie zaszły. Inaczej, mały, wadliwy i niewygodny.

    Szkoda wów­czas czasu na ciśnię­cie się i obniżanie lotów. Trzeba przed­stawić się klien­tom na nowo, aby zyskali pełen obraz korzyst­nych zmian, jakie u Ciebie zaszły. Inaczej, cią­gle będą myśleć, że nie zmieniło się nic.ciągle będą myśleć, że nie zmieniło się nic.

    Czy wiesz, że…
    Joe Wiel­błąd
    marki Ca­mel
    Wg badań rozpoz­nawal­ność niko­tynowego bohat­era wśród małych dzieci w
    1991r. była więk­sza niż Myszki Miki!

    Miejsce 10: Pingwin Linuxa

    Ile osób wie, jak ma na imię? Tux to najmłod­szy bohater tego rankingu. Jak na sym­bol wol­nego opro­gramowa­nia przys­tało, miał kilku współau­torów, którzy dołożyli swoje uwagi do wstęp­nych szkiców oraz zapewnili odpowied­nią dozę inspiracji.

    Stwor­zony w 1996 przez pro­gramistę Larry’ego Ewinga jako odpowiedź na konkurs, był dopra­cowywany i komen­towanego również przez samego Linusa Tor­valdsa, twórcę Lin­uxa (imię ping­winka łąc­zone jest z jego nazwiskiem).

    Co ciekawe, Tux nie zwyciężył w żad­nym z trzech konkursów na logo Lin­uxa; właśnie dlat­ego został jego maskotką, nie zaś ofic­jal­nym znakiem. Grafika z ping­winem pow­stała oczy­wiś­cie w wyko­rzys­taniem dar­mowego, tak jak cały sys­tem Linux, opro­gramowa­nia graficznego, zaś kole­jni wiel­bi­ciele wykonują jego liczne nowe warianty. Co ciekawe ani historia Microsoft, ani historia logo IBM, nie doczekały się postaci wspierających ich wizerunek.

    Poznaj także: Proces wdrażania identyfikacji wizualnej w firmie.

    Miejsce 9: Pan Proper (Znany jako Mr. Muscle i Mr. Clean)

    Od 1958 r. charak­terysty­czny amerykański osiłek wal­czy w imie­niu kon­cernu Procter&Gamble o błyszczącą kuch­nię na rynkach całej plan­ety.

    Wyróżnił się skutecznoś­cią, pod­bi­ja­jąc macierzysty rynek już w sześć miesięcy od debi­utu. Pan Czysty (ang. clean) w ciągu swej his­torii wyko­rzysty­wał różne nazwiska i stroje — bywał np. polic­jan­tem “aresz­tu­ją­cym” domowe brudy.

    Ory­gi­nalną ideę tej maskotki fir­mowej zawdz­ięczamy Harry’emu Barn­har­towi; zilus­trowała ją agencja Tatham-Laird & Kud­ner. Pomimo powszech­nych sko­jarzeń, Pan Proper nie był inspirowany dżinem z arab­s­kich bajek, lecz postacią amerykańskiego żołnierza marynarki.

    Miejsce 8: Joe Cammel

    Joe Wiel­błąd padł ofi­arą włas­nego sukcesu. Wg badań rozpoz­nawal­ność niko­tynowego bohat­era wśród małych dzieci w 1991 r. była więk­sza niż Myszki Miki!

    Z uwagi na to, że Camele stanow­iły prawie 33% papierosów sprzedawanych nielet­nim, prze­ciw fir­mie skierowano oskarże­nia, jakoby cała kam­pa­nia była w rzeczy­wis­tości nakierowana na budowanie lojal­ności już od najmłod­szych lat. Pomimo obciąża­ją­cych dowodów Camel kon­tyn­uował kontrowersyjne dzi­ała­nia, zaprzecza­jąc oskarże­niom. W 1997 sąd (korzys­ta­jąc z wspar­cia m.in. Kon­gresu USA) zmusił firmę do pożeg­na­nia się z Joe — jak się okazało, zbyt atrak­cyjnym, by mógł legalny.

    Gdy pale­nie było naprawdę przy­jemne, Stary Joe (jak był ofic­jal­nie nazy­wany) przeży­wał najlep­sze lata życia. Było ono całkiem długie, pier­wsze bowiem ilus­tracje z charak­terysty­cznym wiel­błą­dem towarzyszyły marce już od 1974 r. Wtedy właśnie rysownik Billy Coul­ton stworzył sym­pa­ty­czną karykaturę fir­mowego logo, wyko­rzysty­waną przy okazji 75-lecia marki.

    Zobacz także:  Księga znaku - Podstawowe narzędzie identyfikacji wizualnej.

    Miejsce 7: Miss Chiquita

    Pow­stały w 1944 r. znak sięga swoją his­torią w znacznie dal­sze czasy. Egzo­ty­czna pię­kność w owocowym kapeluszu została obmyślana przez Dika Browne’a, autora m.in. pro­jek­tów dla zup Camp­bell. Inspiracją dla Miss Chiq­uity była Car­men Miranda, brazyli­jska gwiazda samby lat 40-tych. Oprócz wielu ról na Broad­wayu, sławę przyniosły jej pełne fan­tazji nakrycia głowy udeko­rowane licznymi owocami. Stąd właśnie pochodzi charakterystyczny styl bananowego logo.

    Reklamy United Fruit Com­pany, bo tak kiedyś nazy­wała się Chiq­uita, pro­dukowało nawet stu­dio Dis­neya. W postać Miss Chiq­uity wcielały się znane aktorki lub piosenkarki, zaś same reklamy można było oglą­dać nawet w kinach.

    Miejsce 6: Miś Haribo

    Hans Riegel z Bonn — to właśnie znaczy nazwa słyn­nych żelków. Pro­dukowane od 1920 roku, Gum­mibär (czyli po prostu Gumisie) zdobyły sobie prawdzi­wie kul­towy sta­tus nie tylko wśród dzieci.

    Choć nie jest to maskotka firmowa w ścisłym tego ter­minu znacze­niu, wyjątkowa rozpoz­nawal­ność żelatynowych miśków pozwala wyróżnić je w tym rankingu choćby ze względu na szczególne miejsce w kul­turze pop­u­larnej. W końcu, to jedne z niewielu słody­czy, które doczekały się włas­nego pro­gramu TV!

    Miejsce 5: Chester (Maskotka firmowa Cheetos)

    Znany i lubiany również w Polsce, chrupiący gepard goni konkurencję już od 1986 r. Inspiracja do tej fir­mowej maskotki pochodzi praw­dopodob­nie z ang­iel­skiego tłu­maczenia geparda (chee­tah), które kojarzy się z nazwą firmy.

    Nie była to pier­wsza maskotka Chee­tos — wcześniej korzys­tała ona z usług Rek­ina Terry, zastą­pi­onego jed­nak przez przy­jaźniejsze zwierzę (choć cią­gle drapieżnika). Pomimo niełatwego charak­teru, wylu­zowany Chester zyskał sobie wielką pop­u­larność, wys­tępu­jąc m.in. w kilku grach video. Jego wiz­erunek prze­chodzi delikatną ewolucję (zmieni­ają się np. hasła czy detale rysunku), w pod­sta­wowej formie jest jed­nak wyko­rzysty­wany do dziś.

    Miejsce 4: Króliczek Energizer

    Mar­ketingowo niewycz­er­pany. Mało kto wie, że ener­giczny króliczek rekla­mu­jący trwałość baterii wiadomej marki jest potomkiem innej, bardzo podob­nej maskotki — kró­lika Dura­cell, obec­nego na rynku już od 1973 roku.

    Sam kon­cept jest więc dość wiekowy. Nowy kró­lik wygląda oczy­wiś­cie młodziej, zaku­pi­ono mu również inny model perkusji i doda­jące stylu ciemne oku­lary. Bez zmian została jego żywot­ność — nowa zabawka dalej zmierza śmi­ało naprzód, ciągnąc za sobą tłumy klientów.

    Miejsce 3: M&M’s

    Czy kolorowa kulka może być maskotką? Jeśli jest tak sławna, to jak najbardziej. M&M-sy to coś więcej niż następny rodzaj słody­czy, anon­i­mowy wafelek czy nowy rodzaj polewy. Sym­pa­ty­czne groszki sprzedawane są w ponad stu kra­jach, „roz­puszcza­jąc się w ustach, a nie w dłoni”, jak mówi pol­skie hasło reklamowe.

    Głównymi “ambasado­rami” marki są nie­jacy Czer­wony i Żółty, wspierani niekiedy przez inne kolory. Tak nazwano uper­son­ifikowane kulki, które od lat 90-tych z energią zapraszają wszys­t­kich wiel­bi­cielu słody­czy do świata M&M’s. Można się z nim zapoz­nać m.in. w Las Vegas, gdzie panowie Czer­wony i wszyscy pozostali mają własne cen­trum rozrywkowo-handlowe.

    Miejsce 2: Ronald McDonald

    Jedna z najlepiej wypro­mowanych maskotek już ponad pół wieku gro­madzi sym­pa­tię dzieci (i pieniądze ich rodz­iców). Stworze­nie postaci ham­burg­erowego klauna przyp­isuje sobie kilka osób; najpraw­dopodob­niej Ronald pow­stał jako próba połącze­nie bardzo pop­u­larnego w lat­ach 60-tych klauna Bozo (odgry­wanego przez Willarda Scotta) oraz  przekazu reklamy restauracji  McDonalds.

    Od tam­tych cza­sów klaun Ronald zdążył wziąć udział w nie­zlic­zonych akc­jach pro­mo­cyjnych, ale i chary­taty­wnych, zaprasza­jąc dzieci do lokali ze zło­tym “M” na całym świecie.

    Zgod­nie z wymogami spójności brandingu, firma dba o utrzy­manie stan­dardu zachowa­nia i wyglądu postaci Ronalda na całym świecie — choć wcielają się w niego setki aktorów na całym świecie, ist­nieją ścisłe reguły określa­jące wypowiedzi, mimikę i gestyku­lację fir­mowego klauna. Spec­jal­iści zad­bali, by owe cechy były odpowied­nio unikalne, chroniąc w ten sposób prawa autorskie. Nieza­leżnie więc, gdzie spotkamy postać w kostiu­mie Ronalda, w pewnym sen­sie będzie to zawsze (i wszędzie) ta sama osoba.

    Miejsce 1: Bibendum

    Pro­du­cent opon Miche­lin stworzył definicję maskotki doskon­ałej — uni­w­er­sal­nej, przy­jaznej i nie do pomyle­nia z czymkol­wiek innym. Poważne imię wesołej postaci zacy­towane jest z jed­nej z ód Horacego. Znaczy po prostu „pijmy!” i było hasłem XIX-wiecznych reklam marki, gdzie zbu­dowana z opon postać wychy­lała lampkę szam­pana za zdrowie kierowców.

    Pan Biben­dum zade­bi­u­tował na Wys­tawie Kolo­nial­nej w Lyonie (1894 r.). Tak więc, jest to jeden z najs­tarszych znaków fir­mowych, które przetr­wały do dziś. Przeszedł on liczne mody­fikacje dos­tosowu­jącego jego styl do wymogów współczes­ności; idea pozostała jed­nak niezmi­enna, a kon­cepcja — ponadczasowa.

    kliknij ilus­trację, aby ją pow­ięk­szyć.



    Jest to odważna i ory­gi­nalna strate­gia, mająca unikalną zaletę — tak wyjątkowego znaku nie można ani zapom­nieć, ani nie sko­jarzyć z odpowied­nią marką, gdy zobaczy się ją choćby raz.

    Czy wiesz, że…
    Biben­dum ma już
    ponad 100 lat!
    Pier­wszy wari­ant zbu­dowany
    był z cien­kich dętek rowerowych,
    nosił ele­ganckie oku­lary i palił
    cygaro. Dziś jest już znacznie
    zdrowszy i wysportowany.

    Personifikować wizerunek firmy, czy nie? - Oto jest pytanie.

    Tego typu dzi­ała­nia, kojarzą się przede wszys­tkim z mało­let­nią klien­telą.
    I to jest chyba jeden z najbardziej poku­tu­ją­cych błędów w sposo­bie myśle­nia wielu przed­siębior­ców. Jest wiele branż, w których maskotki mogłyby wesprzeć wiz­erunek, równie sil­nie jak robi to logo. Jeśli chcesz, abyśmy pomogli Ci stworzyć fir­mową maskotkę po prostu daj nam o tym znać — kliknij tutaj.

    A jakie jest Twoje zdanie w tema­cie fir­mowych maskotek? Jeśli czu­jesz się na siłach, rozwiń temat w owoc­nej dyskusji poniżej. W końcu na pewno nie udało mi się powiedzieć w tema­cie wszys­tkiego. Z góry dziękuję, za wszelkie posty rozbu­dowu­jące powyższy temat.

    Na górę
    Zaprojektujemy logo z którego będziesz dumny! - Gwarantujemy
    Kliknij i zobacz jak
    Ramowanie
    Sposób, w jaki infor­ma­cje są sfor­mu­ło­wane może zmie­nić naszą ocenę i mieć wpływ na nasze decyzje.
    Ukryta histo­ria może spra­wić, że naj­bar­dziej pożą­dane przez nas wybory będą naj­bar­dziej oczy­wi­ste.

    Na przy­kład sfor­mu­ło­wa­nie, że coś kosz­tuje „mniej niż fili­żanka kawy dzien­nie” zachęca ludzi do innego spoj­rze­nia na koszt jakie­goś abo­na­mentu. Jak przed­sta­wiasz wybory w swoim sys­te­mie? Jakie są dostępne opcje? Szczególnie w przy­padku nowych lub trud­nych pojęć.

    Mądrego miło posłuchać

    Szanowny ekspercie.
    Podziel się wiedzą i odbierz zapłatę.

    Sprawdź to - kliknij tutaj.

    Lubisz nasze treści i to co robimy?
    Możesz publikować je u siebie, sprawdź
    także jak jeszcze możesz nas wesprzeć.

    Prawdziwy geniusz w dziedzinie
    marketingu. Właściciel
    Ogilvy&Mather.
    Otrzymaj ofertę