potega-pelnego-zaangazowania

Potęga pełnego zaangażowania

Zarządzanie energią, a nie czasem, jest gwarancją sukcesu w pracy i w życiu.
The power of full engagement
Autor: Jim Loehr, Tony Schwartz

Autorzy przez wiele lat pra­co­wali z naj­lep­szymi spor­tow­cami, dyrek­to­rami i odkryli, że naj­lepsi z nich znali sekretny prze­pis. Wiedzieli, jak się zmu­sić, a potem zre­ge­ne­ro­wać, zmu­sić, zre­ge­ne­ro­wać. Przyjmijmy takie samo podej­ście w swoim życiu emo­cjo­nal­nym, umy­sło­wym, fizycz­nym i ducho­wym. Powinniśmy myśleć w kate­go­riach sprin­tów, a nie mara­to­nów. Zaangażujmy się w pełni w to, co robimy, a póź­niej dajmy sobie czas na rege­ne­ra­cję. Ale za każ­dym razem zmu­szajmy się bar­dziej, idźmy dalej niż strefa kom­fortu, dokład­nie tak, jak w przy­padku dobrego planu ćwiczeń.

Wszystkie nasze myśli, emo­cje i zacho­wa­nia mają swoje kon­se­kwen­cje w energii.

Wydajność, zdro­wie i szczę­ście mają źró­dło w zręcz­nym zarzą­dza­niu energią.

By być w pełni zaan­ga­żo­wani musimy mieć ener­gię fizyczną, emo­cjo­nalne powią­za­nia, umy­słowe sku­pie­nie i duchowe dopasowanie.

Zanurzmy się w misji, którą się zajmujemy.

Chęć do pracy rano i rów­nie duża chęć, by wie­czo­rem wró­cić do domu – i umie­jęt­ność usta­le­nia jasnych gra­nic pomię­dzy jed­nym i drugim.

Profesjonalni spor­towcy zwy­kle spędzają około 90 pro­cent czasu na tre­nin­gach, by być w sta­nie wydaj­nie dzia­łać przez 10 pro­cent czasu. Ich całe życie jest pod­po­rząd­ko­wane zwięk­sza­niu, pod­trzy­my­wa­niu i odna­wia­niu ener­gii, któ­rej potrze­bują, by kon­ku­ro­wać przez krótki, sku­piony okres czasu. Z prak­tycz­nego punktu widze­nia budują bar­dzo pre­cy­zyjne sche­maty zarzą­dza­nia ener­gią we wszyst­kich sfe­rach życia – jedze­niu i spa­niu; pracy i odpo­czynku; przy­wo­ły­wa­niu odpo­wied­nich emo­cji; przy­go­to­wa­niach umy­sło­wych i sku­pia­niu się; i regu­lar­nym łącze­niu się misją, którą sobie ustalili.

Głów­nymi ozna­kami wydol­no­ści fizycz­nej jest siła, wytrzy­ma­łość, ela­stycz­ność i odpor­ność. Takie same są oznaki wydol­no­ści emo­cjo­nal­nej, umy­sło­wej i duchowej.

Rozciąga­nie zwięk­sza elastyczność.

Emocjonalną ela­stycz­ność odzwier­cie­dla moż­li­wość swo­bod­nego i odpo­wied­niego poru­sza­nia się w sze­ro­kim spek­trum emo­cji zamiast sztyw­nego lub defen­syw­nego reago­wa­nia.
Emocjonalna odporność to umie­jęt­ność odska­ki­wa­nia od roz­cza­ro­wań, fru­stra­cji, a nawet strat.

Umysłowa wytrzy­ma­łość to umie­jęt­ność sku­pia­nia się i kon­cen­tro­wa­nia przez dłuż­szy czas.
Umysłowa ela­stycz­ność cha­rak­te­ry­zuje się zdol­no­ścią do prze­cho­dze­nia pomię­dzy tym, co racjo­nalne, i tym, co intu­icyjne, oraz przyj­mo­wa­niem wielu punk­tów widzenia.

Duchową siłę odzwier­cie­dla przy­wią­za­nie do naj­więk­szych war­to­ści, bez względu na warunki, i trwa­nie przy nich nawet za cenę oso­bi­stych poświę­ceń.
Duchowa ela­styczność prze­ja­wia się w tole­ran­cji wobec war­to­ści i prze­ko­nań, które róż­nią się od naszych, dopóki te war­to­ści i prze­ko­na­nia nie przy­no­szą szkody innymi.

My także musimy nauczyć się biec przez życie serią sprin­tów – w pełni anga­żo­wać się przez okresy czasu, a potem w pełni się wyco­fać i szu­kać rege­ne­ra­cji przed ponow­nym sko­kiem do boju.

By zwiększać zdol­no­ści, musimy zmu­szać się powy­żej zwy­kłych ogra­ni­czeń, tre­no­wać tak samo sys­te­ma­tycz­nie, jak naj­lepsi spor­towcy.
Budowanie „mięśni” w każ­dej dzie­dzi­nie naszego życia – od empa­tii i cier­pli­wo­ści do kon­cen­tra­cji oraz od kre­atyw­no­ści do uczci­wo­ści i poświęcenia.

Na wszyst­kich pozio­mach roz­wi­jamy się poprzez zwięk­sza­nie ener­gii ponad nasze zwy­kłe ogra­ni­cze­nia i nastę­pu­jącą potem rege­ne­ra­cję. Jeśli wysta­wimy mię­sień na zwy­kłe warunki, to nie uro­śnie. Właściwie z wie­kiem będzie coraz słab­szy. Czynnikiem ogra­ni­cza­ją­cym w budo­wa­niu jakich­kol­wiek „mię­śni” jest to, że wielu z nas wyco­fuje się przy naj­mniej­szym poczu­ciu dys­kom­fortu. Aby zaspo­koić rosnące wyma­ga­nia w naszym życiu, musimy nauczyć się sys­te­ma­tycz­nie budo­wać i wzmac­niać mię­śnie, gdy tylko nasze moż­li­wo­ści są nie­wy­star­cza­jące. Każda forma stresu, która powo­duje dys­kom­fort, daje nam moż­li­wość zwięk­sze­nia naszych zdol­no­ści – fizycz­nie, umy­słowo, emo­cjo­nal­nie lub duchowo – pod warun­kiem, że nastę­puje po niej odpo­wied­nia regeneracja.

Wola i dys­cy­plina wyma­gają popy­cha­nia się do okre­ślo­nego zacho­wa­nia.
Rytuał nas PRZYCIĄGA.

Siłą rytu­ałów jest to, że wyko­rzy­stu­jemy jak naj­mniej­szą ilość świa­do­mej energii.

Wyobraźmy sobie, że za każ­dym razem, gdy nie udało nam się w pełni sku­pić swo­jej uwagi na bie­żą­cym zada­niu, nara­zi­li­śmy czy­jeś życie. Bardzo szybko spo­sób, w jaki zarzą­dzamy ener­gią sta­nie się mniej nega­tywny, lek­ko­myślny i nie­dbały. Uważamy, że jeste­śmy odpo­wie­dzialni za spo­sób zarzą­dza­nia swoim cza­sem, a przez to, nasze pie­nią­dze. Musimy się nauczyć uwa­żać samych sie­bie za przy­naj­mniej rów­nie odpo­wie­dzial­nych za to, jak zarzą­dzamy swoją energią.

Tworzenie pozy­tyw­nych rytuałów jest naj­po­tęż­niej­szym spo­so­bem, jaki wyna­le­ziono, by efek­tyw­nie zarzą­dzać ener­gią w celu peł­nego zaangażowania.

Jak powi­nie­nem wyko­rzy­stywać ener­gię w spo­sób zgodny z moimi naj­więk­szymi wartościami?”

Niemożliwe jest zapi­sa­nie kie­runku zmian, jeśli nie będziemy w sta­nie szcze­rze oce­nić tego, kim dzi­siaj jesteśmy.

Spójrzmy Prawdzie w oczy. Oszukiwanie samych sie­bie co do swo­ich wybo­rów ma wpływ na ilość, jakość, siłę i sku­pie­nie naszej energii.

Na stro­nie poweroffullengagement.com [strona obec­nie nie­dostępna] można zoba­czyć skró­coną wer­sję naszego Magazynu Pełnego Zaangażowania.

Niektóre z naszych ist­niejących nawy­ków poma­gają nam prze­trwać dzień, jed­nak zbie­rają swoje żniwo, jeśli cho­dzi o naszą wydaj­ność, zdro­wie i szczę­ście. Przykładem może być jedze­nie fast foodów, by na chwilę dodać sobie energii.

Tworzenie rytuałów wymaga bar­dzo pre­cy­zyj­nego okre­śle­nia zacho­wa­nia i wyko­ny­wa­nia go w ści­śle okre­ślo­nym cza­sie – moty­wo­wa­nego naj­waż­niej­szymi wartościami.

Wielcy przy­wódcy są zarząd­cami ener­gii orga­ni­za­cyj­nej. Zaczynają od sku­tecz­nego zarzą­dza­nia wła­sną ener­gią. Jako przy­wódcy, musza mobi­li­zo­wać, sku­piać, inwe­sto­wać, kie­ro­wać, odna­wiać i roz­sze­rzać ener­gię innych ludzi.

Potężne źró­dło ener­gii można uzy­skać dzięki kon­tak­towi z jasnym poczu­ciem celu.

Odłączony od naj­waż­niej­szych war­to­ści, nie miał wiel­kiej moty­wa­cji, by lepiej o sie­bie dbać lub kon­tro­lo­wać swój brak cier­pli­wo­ści, a nawet bar­dziej cenić swój czas i sku­piać uwagę.

Brak rów­no­wagi pomiędzy wyko­rzy­sty­wa­niem i rege­ne­ra­cją ener­gii: albo tre­nuje się zbyt dużo, albo za mało.

Zarówno prze­tre­no­wa­nie, jak i za mało inten­sywne tre­no­wa­nie, mają kon­se­kwen­cje w wydaj­no­ści, łącz­nie z upo­rczy­wymi kon­tu­zjami i cho­ro­bami, nie­po­ko­jem, nega­tyw­nym nasta­wie­niem i zło­ścią, pro­ble­mami z kon­cen­tra­cją i utratą zapału.

Gdy zużywamy ener­gię, opróż­niamy zbior­nik. Gdy ją rege­ne­ru­jemy, z powro­tem go napeł­niamy. Zbyt wiel­kie zuży­cie ener­gii bez wystar­cza­ją­cej rege­ne­ra­cji w końcu pro­wa­dzi do wypa­le­nia się i zała­ma­nia (nad­uży­waj i strać). Zbyt wiele rege­ne­ra­cji bez wystar­cza­ją­cego stresu pro­wa­dzi do zaniku i sła­bo­ści (uży­waj albo strać).

Korzyści pły­nące ze zrów­no­wa­żo­nego pro­gramu spraw­no­ści znacz­nie zmniej­szają się już po jed­nym tygo­dniu nie­ak­tyw­no­ści – i zupeł­nie zni­kają już po zale­d­wie czte­rech tygodniach.

Emocjonalna głębia i odpor­ność zależą od aktyw­nego zaan­ga­żo­wa­nia w nasze uczu­cia i innych ludzi. Błyskotliwość umy­słu zmniej­sza się w przy­padku braku sta­łego wyzwa­nia inte­lek­tu­al­nego. Ilość ener­gii ducho­wej zależy od regu­lar­nego powra­ca­nia do naszych naj­waż­niej­szych war­to­ści i przyj­mo­wa­nia na sie­bie odpo­wie­dzial­no­ści za swoje zachowanie.

Zakładamy, że w nie­któ­rych dzie­dzi­nach możemy zuży­wać ener­gię w nie­skoń­czo­ność – zwy­kle ener­gię umy­słową i emo­cjo­nalną – i że możemy dzia­łać sku­tecz­nie, nie poświę­ca­jąc zbyt wiele ener­gii na wszystko inne – zwy­kle cho­dzi o ener­gię fizyczną i duchową.

W ciągu od szes­na­stu do dwu­dzie­stu sekund pomię­dzy zdo­by­tymi punk­tami w meczu, tempo ude­rzeń serca u naj­lep­szych spor­tow­ców spada o aż dwa­dzie­ścia ude­rzeń na minutę. Tworząc bar­dzo wydajny i sku­piony zwy­czaj rege­ne­ra­cji, gra­cze ci zna­leźli spo­sób, by uzy­skać nie­zwy­kłą rege­ne­ra­cję ener­gii w bar­dzo krót­kim czasie.

Wielu z nas trak­tuje życie jak mara­ton, który nie koń­czy się, dopóki nie skoń­czy się na dobre.

Musimy nauczyć się usta­lać punkty zatrzy­ma­nia w naszym dniu, nie­na­ru­szalny okres, kiedy scho­dzimy z toru, prze­sta­jemy prze­twa­rzać infor­ma­cje i kie­ru­jemy naszą uwagę z osią­gów na regenerację.

By zwiększać moż­li­wo­ści, musimy sys­te­ma­tycz­nie wysta­wiać się na wię­cej stresu – po któ­rym nastąpi odpo­wied­nia regeneracja.

Na każdym pozio­mie roz­wi­jamy się poprzez wyko­rzy­sty­wa­nie ener­gii ponad zwy­kłe gra­nice, i nastę­pu­jącą potem regenerację.

Sęk w tym, że instynk­tow­nie uni­kamy zmu­sza­nia się do rze­czy, leżą­cych poza naszą obecną strefą komfortu.

Najlepsze momenty w naszym życiu zwy­kle zda­rzają się wtedy, gdy nasze ciało lub umysł są roz­cią­gnięte do gra­nic moż­li­wo­ści w dobro­wol­nym wysiłku osią­gnię­cia cze­goś trud­nego i war­tego poświęcenia.

Największa satys­fak­cja wynika z naszej chęci wysta­wie­nia się na nowe wyzwa­nia i zaan­ga­żo­wa­nia się w nowe doświadczenia.

Chęć naru­sze­nia naszych stref kom­fortu zależy po czę­ści od poziomu naszego pod­świa­do­mego bez­pie­czeń­stwa. W zależ­no­ści od tego, do jakiego stop­nia zże­rają nas nie­po­koje, jeste­śmy mniej chętni, by wysta­wić się na jaki­kol­wiek dyskomfort.

Stopniowe i zyskowne wysta­wia­nie na rosnące dawki stresu.

Rozmiar zbior­nika naszej ener­gii zależy od naszego oddy­cha­nia, spo­ży­wa­nych pokar­mów i tego, kiedy jemy, ilo­ści i jako­ści snu, tego, jak czę­sto rege­ne­ru­jemy się w ciągu dnia oraz od poziomu naszej spraw­no­ści fizycznej.

Wdychanie powie­trza pod­czas licze­nia do trzech i wydy­cha­nie pod­czas licze­nia do sześciu zmniej­sza pod­eks­cy­to­wa­nie i uci­sza nie tylko ciało, ale także umysł i emocje.

Nawet, jeśli nie czu­jemy się świa­do­mie głodni, jedze­nie śnia­da­nia jest nie­zwy­kle ważne. Nie tylko zwięk­sza poziom glu­kozy we krwi, lecz także odpala metabolizm.

Często­tli­wość jedze­nia rów­nież ma wpływ na zdol­ność do peł­nego zaan­ga­żo­wa­nia się i zacho­wa­nia wyso­kiej wydaj­no­ści. Jedzenie w ciągu dnia pięciu-sześciu nisko­ka­lo­rycz­nych, boga­tych w skład­niki odżyw­cze „posił­ków” zapew­nia stałe uzu­peł­nia­nie ener­gii. Nawet naj­bar­dziej bogate w ener­gię posiłki nie zasilą dzia­ła­nia przez cztery do ośmiu godzin, któ­rym czę­sto pozwa­lamy upły­nąć pomię­dzy posiłkami

Przekąski pomię­dzy posił­kami powinny mieć od 100 do 150 kalo­rii i znowu powin­ni­śmy się­gać po nisko­gli­ke­miczne pokarmy, jak orze­chy, ziarna sło­necz­nika i owoce.

Zmiany ener­gii, któ­rych doświad­czamy, są zwią­zane z ultra dobo­wym cyklem, który regu­luje fizjo­lo­giczne oznaki czuj­no­ści w okre­sach od 90 do 120 minut.

Cztery tygo­dnie zajęło mu zamknię­cie się w tych nowych rytu­ałach, tak, że zaczęły go widocz­nie przyciągać.

Zalecany pro­tokół ćwi­czeń to dwa­dzie­ścia do trzy­dzie­stu minut cią­głych ćwi­czeń przez trzy do pię­ciu dni w tygo­dniu, na pozio­mie 60 do 85 pro­cent mak­sy­mal­nego pulsu.

Sprint, wcho­dze­nie i scho­dze­nie po scho­dach, jazda na rowe­rze, a nawet pod­no­sze­nie cięża­rów, pod warun­kiem, że efek­tem jest ryt­miczne pod­no­sze­nie i obni­ża­nie pulsu.

Szczepienie prze­ciwko stre­sowi występuje tylko wtedy, gdy inten­syw­ność stresu jest na opty­mal­nym pozio­mie – wystar­cza­jąco wyso­kim, by akty­wo­wać sys­tem psy­cho­lo­giczny i bio­lo­giczny danej osoby, ale na tyle niskim, by nie przy­tła­czał tej osoby. Jeśli poziom stresu nie jest wystar­cza­jąco wysoki, szcze­pie­nie nie będzie mieć miej­sca; jeśli poziom stresu jest zbyt wysoki, wystąpi uczu­le­nie na stres i osoba praw­do­po­dob­nie będzie dzia­łać mniej sku­tecz­nie, gdy znów będzie zestre­so­wana. Krótko mówiąc, mini­ma­li­zo­wa­nie lub uni­ka­nie stresu ma rów­nie nisz­czący wpływ, co zbyt duża ilość stresu bez regeneracji.

Naukowcy zba­dali skutki leżenia w łóżku w przy­padku 16 000 pacjen­tów z pięt­na­stoma róż­nymi dole­gli­wo­ściami medycz­nymi. Okazało się, że pacjenci nie korzy­stali szcze­gól­nie na prze­dłu­żo­nym leże­niu w łóżku, bez względu na ich dole­gli­wo­ści. Wręcz prze­ciw­nie, leże­nie w łóżku zwy­kle opóź­niało wyzdro­wie­nie i w nie­któ­rych przy­pad­kach wyrzą­dzało pacjen­tom dal­szą krzywdę. Te wnio­ski miały zasto­so­wa­nie w dole­gli­wo­ściach, na które od dawna zale­cano leże­nie w łóżku, łącz­nie z bólami krzyża czy powro­tem do zdro­wia po zawale.

Nigdy nie udało mu się wytrwać przy pro­gra­mie ćwi­czeń na tyle długo, by czer­pać z niego jakie­kol­wiek korzyści.

Poświę­ce­nie się pro­gra­mowi ćwi­czeń na sześć­dzie­siąt dni – górny limit czasu, który jest zwy­kle potrzebny, byśmy przy­zwy­cza­ili się do nowego rytuału.

Kluczem do każdego nowego pro­gramu ćwi­czeń jest powolne roz­po­czę­cie i przy­ro­stowy rozwój.

Monitorowanie pulsu i puls doce­lowy. Mógł osią­gnąć ten puls dzięki szyb­kiemu cho­dze­niu. Utrzymywał go przez 60 sekund, a potem zwal­niał, dopóki jego puls nie spadł do 90.

Powtarzał tę kolej­ność góra-dół przez kolejne dwa­dzie­ścia minut. Zamiast cią­gle się zmu­szać przez dwa­dzie­ścia czy dwa­dzie­ścia pięć minut, uczył swoje ciało tole­ro­wa­nia stresu i wydaj­nej regeneracji.

Inteligencja emo­cjo­nalna to po pro­stu zdolność do umie­jęt­nego zarzą­dza­nia emo­cjami w celu zacho­wa­nia wyso­kiego poziomu pozy­tyw­nej ener­gii i peł­nego zaan­ga­żo­wa­nia. Praktycznie rzecz bio­rąc, naj­waż­niej­szymi „mię­śniami” lub kom­pe­ten­cjami, które napę­dzają pozy­tywne emo­cje, są pew­ność sie­bie, samo­kon­trola (samo­re­gu­la­cja), umie­jęt­no­ści spo­łeczne (sku­tecz­ność inter­per­so­nalna) i empa­tia. Mniejsze, wspo­ma­ga­jące „mię­śnie” to cier­pli­wość, otwar­tość, zaufa­nie i radość.

Gdy nasze emo­cjo­nalne mięśnie są słabe lub nie­wy­star­cza­jąco roz­wi­nięte, by speł­nić ocze­ki­wa­nia – jeśli na przy­kład brak nam pew­no­ści sie­bie lub mamy za mało cier­pli­wo­ści – musimy sys­te­ma­tycz­nie zwięk­szać zdol­no­ści poprzez wynaj­dy­wa­nie rytu­ałów, które prze­pchną nas dalej niż obecna zdol­ność, a następ­nie regenerację.

Epidemiolog, David Snowdon, zbadał 678 star­szych zakon­nic, które miały napi­sać oso­bi­sty esej, gdy wstą­piły do zakonu mając nie­wiele ponad 20 lat. Te zakon­nice, w któ­rych pra­cach prze­wa­żały pozy­tywne emo­cje (szczę­ście, miłość, nadzieja, wdzięcz­ność i zado­wo­le­nie) zwy­kle wio­dły dłuż­sze i bar­dziej pro­duk­tywne życie. Zakonnice z naj­więk­szą liczbą zdań z pozy­tyw­nymi emo­cjami były nara­żone na połowę ryzyka śmierci w jakim­kol­wiek wieku w porów­na­niu do tych, które miały naj­mniej­szą liczbę takich zdań.

Podejmujmy się dzia­łań po pro­stu dla­tego, że są przy­jemne i emo­cjo­nal­nie odżywcze.

Trzymanie się takiego fizycz­nego zwy­czaju pomo­gło mu zako­twi­czyć się w poczu­ciu nor­mal­no­ści i zapew­niło emo­cjo­nalną rege­ne­ra­cję każ­dego dnia.

Swobodna roz­mowa z nowymi przy­ja­ciółmi. Zaczęła być rów­nie zaan­ga­żo­wana w ich życie, jak oni w jej.

Prawdziwa empa­tia wymaga zre­zy­gno­wa­nia z własnych celów, przy­naj­mniej na jakiś czas.

Wszystkie cnoty są ze sobą zwią­zane. Szczerość bez współ­czu­cia, na przy­kład, staje się okrucieństwem.

By działać w pełni swo­ich moż­li­wo­ści, musimy być w sta­nie pod­trzy­mać kon­cen­tra­cję i bar­dziej ela­stycz­nie prze­su­wać się pomię­dzy ogó­łem i szcze­gó­łem, jak rów­nież sku­pie­niem wewnętrz­nym i zewnętrznym.

Najważniej­szymi mię­śniami pomoc­ni­czymi, które napę­dzają opty­malną ener­gię umy­słową są umy­słowe przy­go­to­wa­nie, wizu­ali­za­cja, afir­ma­cja, efek­tywne zarzą­dza­nie cza­sem i kreatywność.

Agenci, któ­rzy osiągnęli wyniki w gór­nych 10 pro­cen­tach pod wzglę­dem opty­mi­zmu sprze­da­wali 88 pro­cent wię­cej od tych, któ­rzy byli w naj­bar­dziej pesy­mi­stycz­nych 10 procentach.

Da Vinci napisał: „Bardzo dobrym pla­nem jest, raz na jakiś czas, odda­le­nie się i relaks… Gdy wró­cimy do pracy, nasza ocena będzie pew­niej­sza, ponie­waż cią­gła praca powo­duje, że tra­cimy umie­jęt­ność oceniania.”

Kolejne kroki pro­cesu kre­atyw­nego. Powszechnie wyróżnia się obec­nie pięć eta­pów: pierw­szy wgląd, nasy­ce­nie, wylę­ga­nie, oświe­ce­nie i weryfikacja.

Najwyższa forma kre­atyw­no­ści zależy od ryt­micz­nych ruchów pomię­dzy zaan­ga­żo­wa­niem i jego bra­kiem, myśle­niem i odpusz­cza­niem, dzia­ła­niem i odpoczynkiem.

Wystawianie się na krót­ko­trwały stres może na przy­kład sty­mu­lo­wać przy­pływy adre­na­liny, które fak­tycz­nie polep­szają pamięć.

Japoński neu­ro­bio­log opra­co­wał dla grupy mło­dych ludzi pro­gram trzy­dzie­sto­mi­nu­to­wego jog­gingu, dwa-trzy razy w tygo­dniu. Gdy prze­te­sto­wał ich pod koniec dwu­na­stego tygo­dnia ćwi­czeń pod kątem umie­jęt­no­ści zapa­mię­ty­wa­nia ich wyniki, a także pręd­kość ukoń­cze­nia testów, znacz­nie się polep­szyły. W rów­nym stop­niu te korzy­ści znik­nęły nie­mal natych­miast, gdy zaprze­stali ćwiczeń.

Najważniej­szym mię­śniem, który napę­dza ener­gię duchową jest cha­rak­ter – odwaga i prze­ko­na­nie, by żyć według swo­ich war­to­ści, nawet jeśli wiąże się to z oso­bi­stym poświę­ce­niem i trud­no­ściami. Pomocnicze mię­śnie duchowe to pasja, poświę­ce­nie, uczci­wość i szcze­rość. Duchową ener­gię pod­trzy­muje zrów­no­wa­że­nie poświę­ce­nia dla innych z odpo­wied­nią tro­ską o siebie.

Brak kon­taktu z zaj­mującym poczu­ciem celu ogra­biło go z pasji i jakie­go­kol­wiek poczu­cia kierunku.

Rozwijanie ducho­wych zdolności wymaga pod­po­rząd­ko­wa­nia wła­snych potrzeb cze­muś poza naszym zain­te­re­so­wa­niem samymi sobą. Ponieważ czę­sto postrze­gamy wła­sne potrzeby jako pilne, odwró­ce­nie od nich uwagi może wywo­łać bar­dzo pry­mi­tywne obawy doty­czące prze­trwa­nia. „Jeśli naprawdę sku­pię swoją uwagę na innych, kto będzie uwa­żał na mnie?” – mar­twimy się. Odsunięcie na bok wła­snych korzy­ści w celu słu­że­nia innym ludziom lub waż­nej spra­wie jest oznaką odwagi.

Ludzie tak naprawdę nie potrze­bują stanu bez napię­cia, lecz walki i sta­rań, by osią­gnąć warty poświę­ce­nia cel.

Jesteśmy dużo lepsi niż nam się wydaje. Mamy nie­uświa­do­mione zdol­no­ści, które cza­sami poja­wiają się tylko w kry­zy­sie. Więc jeśli ist­nieje jakiś cel w takim cier­pie­niu, jakim jest rak, myślę, że musi to być po to, by nas ulep­szyć.” – Lance Armstrong

Stajemy się w pełni zaan­ga­żo­wani tylko wtedy, gdy czu­jemy, że to, co robimy, naprawdę ma znaczenie.

Cel działania two­rzy cel przeznaczenia.

Weźmy kogoś, kogo głę­boko sza­nu­jemy. Opiszmy trzy cechy, które naj­bar­dziej podzi­wiamy w tej osobie.

Twórzmy wizję tego, jak zamie­rzamy inwe­sto­wać swoją energię.

By zapewnić inspi­ra­cję, cel musi być wznio­sły, ambitny, nawet tro­chę zbyt ambitny. Musi być reali­styczny, kon­kretny i osobisty.

Każdy rodzaj uza­leż­nie­nia jest zły” – pisał Carl Jung – „bez względu na to, czy to nar­ko­ty­kiem jest alko­hol, mor­fina czy idealizm.”

Zwodzimy samych sie­bie, by chronić naszą samo­ocenę – obraz tego, kim jeste­śmy, lub kim chcie­li­by­śmy być.

Intelektualizacja to spo­sób na kogni­tywne przyjęcie prawdy, bez emo­cjo­nal­nego doświad­cza­nia jej wpływu.

Jednak dla­czego lide­rzy, któ­rzy osiągnęli naj­więk­sze suk­cesy, kon­se­kwent­nie naj­bar­dziej uni­kali roz­głosu, byli skromni i chęt­nie dzie­lili się uzna­niem? Po czę­ści to ich skrom­ność dała innym moż­li­wość rozkwitu.

Sukces każdego dużego przed­się­wzię­cia zależy od nada­nia ludziom poczu­cia wła­sno­ści i spra­wie­nia, by czyli się doce­niani i cenni. Autentyczna skrom­ność ozna­czała także, że ci lide­rzy byli otwarci na prze­ciw­sta­wia­jące się ich poglą­dom opi­nie innych i moż­li­wość, że ich wła­sne poglądy nie zawsze musiały być praw­dziwe. Byli na tyle pewni sie­bie, by móc się mylić, nie czu­jąc przy tym, że ich pozy­cja zosta­nie naruszona.

Poprośmy kogoś o poda­nie opisu oso­bo­wo­ści, którą uważa za naj­bar­dziej nik­czemną, naj­bar­dziej nie­moż­liwą do znie­sie­nia i znie­na­wi­dzoną” – pisze Edward Whitmont – „a poda opis wła­snych stłu­mio­nych cech oso­bo­wo­ści… Te cechy są dla niego tak nie­moż­liwe do zaak­cep­to­wa­nia wła­śnie dla­tego, że przed­sta­wiają jego stłu­mioną stronę; tylko z tym, czego nie możemy zaak­cep­to­wać w nas samych, nie możemy pogo­dzić się w innych.”

Jak w przy­padku wszyst­kich naszych „mięśni” nie­uży­wana samo­świa­do­mość zanika, i pogłę­bia się, gdy prze­ła­mu­jemy opór, by zoba­czyć wię­cej prawdy. Codziennie zapo­mi­namy o nie­któ­rych aspek­tach nas samych. Tak samo, jak musimy wra­cać do siłowni i pod­no­sić cię­żary, prze­ła­my­wać opór, aby utrzy­mać lub zwięk­szyć siłę, musimy też stale rzu­cać świa­tło na te aspekty, któ­rych wole­li­by­śmy nie widzieć, aby zwięk­szać swoje umy­słowe, emo­cjo­nalne i duchowe zdolności.

Jeśli cho­dzi o pozna­wa­nie prawdy, zbyt duża dawka może być przy­tła­cza­jąca, a nawet destruk­cyjna. Niektóre prawdy są zbyt nie do znie­sie­nia, jeśli przy­jąć je wszyst­kie naraz.

Ivan Lendl zde­cy­do­wa­nie nie był naj­bar­dziej uzdol­nio­nym fizycz­nie teni­si­stą swo­jej epoki, ale przez pięć lat był gra­czem numer jeden na świe­cie. Jego prze­wagą była stwo­rzona przez niego ruty­no­wość. Jego codzien­ność toczyła się według podob­nego sche­matu w każ­dej dzie­dzi­nie życia. Stworzył rygo­ry­styczny pro­gram ćwi­czeń poza kor­tem, wśród nich sprinty, biegi krót­ko­dy­stan­sowe, dłu­gie trasy rowe­rowe i ćwi­cze­nia siłowe. Regularnie wyko­ny­wał ćwi­cze­nia bale­towe przy drążku, by popra­wić rów­no­wagę i wdzięk. Przeszedł na nisko­tłusz­czową, bogatą w zło­żone węglo­wo­dany dietę i jadł o ści­śle okre­ślo­nych porach. Lendl codzien­nie wyko­ny­wał także ćwi­cze­nia na umy­słowe sku­pie­nie, by popra­wić kon­cen­tra­cję – i regu­lar­nie wpro­wa­dzał nowe, by upew­nić się, że wciąż są dla niego wyzwa­niem. W trak­cie tur­nie­jów wyraź­nie instru­ował rodzinę i przy­ja­ciół, żeby nie obcią­żali go pro­ble­mami, które mogłyby odwró­cić jego uwagę od zada­nia. Cokolwiek robił, był albo w pełni zaan­ga­żo­wany, albo stra­te­gicz­nie wyco­fany. Drobiazgowo wyzna­czał sobie nawet czas na relaks i rege­ne­ra­cję, uwzględ­nia­jąc rekre­acyjną grę w golfa, codzienne popo­łu­dniowe drzemki i regu­lar­nie zapla­no­wane masaże. Na kor­cie, pod­czas meczy, pole­gał na kolej­nym zesta­wie rytu­ałów, by być skon­cen­tro­wa­nym i sku­pio­nym, łącz­nie z wizu­ali­za­cją punk­tów, zanim je zdo­bę­dzie i prze­strze­ga­niem tego samego, wie­lo­kro­ko­wego rytu­ału za każ­dym razem gdy pod­cho­dził do linii, by zaserwować.

Logiczne jest założe­nie, że Lendl osią­gnął mistrzo­stwo po czę­ści dla­tego, że miał nie­zwy­kłą siłę woli i dys­cy­plinę. Prawdopodobnie tak nie jest. Rosnąca liczba naukow­ców suge­ruje, że zale­d­wie 5 pro­cent naszego zacho­wa­nia jest świa­do­mie kon­tro­lo­wane przez nas samych. Jesteśmy więź­niami nawy­ków i aż 95 pro­cent tego, co robimy dzieje się auto­ma­tycz­nie lub w wyniku potrzeby lub zanie­po­ko­je­nia. Lendl genial­nie i instynk­tow­nie rozu­miał potęgę pozy­tyw­nych rytu­ałów – pre­cy­zyj­nych, świa­do­mie naby­tych zacho­wań, które auto­ma­ty­zują się w naszym życiu, napę­dzane głę­bo­kim poczu­ciem celu.

Siła rytu­ałów pozy­tyw­nej ener­gii tkwi w trzech pozio­mach. Pomagają nam upew­nić się, że sku­tecz­nie zarzą­dzamy ener­gią, by słu­żyła misji, którą się zaj­mu­jemy. Zmniejszają potrzebę pole­ga­nia na ogra­ni­czo­nej świa­do­mej woli i dys­cy­pli­nie w celu pod­ję­cia dzia­ła­nia. Wreszcie, rytu­ały to potężny śro­dek, dzięki któ­remu zamie­niamy war­to­ści i prio­ry­tety w dzia­ła­niu – ucie­le­śniamy to, co ma dla nas naj­więk­sze zna­cze­nie w codzien­nym zachowaniu.

Rytuały peł­nią rolę zako­twi­cze­nia, zapew­nia­jąc, że nawet w naj­trud­niej­szych warun­kach będziemy nadal wyko­rzy­sty­wać ener­gię tak, by słu­żyła war­to­ściom, które cenimy najbardziej.

Za każdym razem, gdy bie­rzemy udział w rytu­ale, wyra­żamy swoje prze­ko­na­nia, albo słow­nie, albo mniej bezpośrednio.

Wspomagająca siła rytu­ałów pocho­dzi z oszczę­dza­nia ener­gii. „Nie powin­ni­śmy kul­ty­wo­wać nawyku myśle­nia o tym, co robimy.”

Postęp cywi­li­za­cji nastę­puje dzięki zwięk­sze­niu liczby ope­ra­cji, które możemy wyko­ny­wać bez myśle­nia o nich.

Dyscyplina, suge­ruje POPYCHANIE samych sie­bie do działania, w prze­ci­wień­stwie do dobrego rytu­ału, który nas CIĄGNIE. W pew­nym sen­sie czu­jemy się gorzej, jeśli tego nie zrobimy.

Możliwe jest stra­te­giczne powięk­sze­nie mię­śnia samo­kon­troli. W tym przy­padku ma zasto­so­wa­nie taki sam pro­gram ćwi­czeń. Ćwi­czymy samo­kon­trolę, empa­tię lub cier­pli­wość ponad zwy­kłe ogra­ni­cze­nia, a potem poświę­camy czas na resztę, a te mię­śnie stają się coraz silniejsze.

Zmiana z men­talności mara­toń­czyka na men­tal­ność sprintera.

Ponieważ Peter powie­dział nam, że naj­bar­dziej świeżo czuje się wcze­śnie rano, pole­ci­li­śmy mu roz­po­czy­nać dzień pracy o 6.30 i pisać przez dzie­więć­dzie­siąt minut, zanim zacznie robić cokol­wiek innego. O 8.00 Peter robił prze­rwę na śnia­da­nie z żoną. Wracał do pracy o 8.30 i pisał bez prze­rwy do 10.00. Wtedy robił sobie dwu­dzie­sto­mi­nu­tową prze­rwę rege­ne­ra­cyjną – dzie­sięć minut tre­ningu z lek­kimi cię­żar­kami i dzie­sięć minut medy­ta­cji. Jadł rów­nież kawa­łek jakie­goś owocu albo garść orze­chów zanim wra­cał do biurka. Trzecia sesja pisa­nia nastę­po­wała od 10:30 do połu­dnia, kiedy to Peter szedł bie­gać, a potem jadł lunch. Przez te 4,5 godziny sku­pio­nej pracy rano Peter był w sta­nie napi­sać nie­mal dwa razy wię­cej niż w poprzed­nich latach, sie­dząc przy biurku aż do dzie­się­ciu godzin.

Jeśli nasze rytu­ały stają się zbyt sztywne, nie­zmienne i liniowe, kon­se­kwen­cją jest nuda, wyco­fa­nie się, a nawet zmniej­szona pasja i produktywność.

Mocno trzy­majmy się swo­ich rytu­ałów, gdy pre­sja w naszym życiu grozi zepchnię­ciem nas z obra­nej ścieżki i od czasu do czasu ana­li­zujmy je i zmie­niajmy tak, by były świeże.

W two­rze­niu efek­tyw­nych rytuałów zarzą­dza­nia ener­gią ist­nieje kilka klu­czo­wych ele­men­tów, ale żaden z nich nie jest tak ważny jak dokładne cza­so­wa­nie i pre­cy­zja zacho­wań przez trzy­dzie­ści do sześć­dzie­się­ciu dni okresu przyswajania.

Dokładne cza­so­wa­nie i pre­cy­zja zacho­wań dra­stycz­nie zwięk­sza praw­do­po­do­bień­stwo sukcesu.

Dzięki okre­śle­niu, kiedy, gdzie i jak będzie wystę­po­wać zacho­wa­nie, nie musimy myśleć zbyt wiele o jego wykonaniu.

Im mniej muszą myśleć ludzie w nie­sprzy­ja­ją­cych warun­kach, tym lepiej.

Twórzmy rytuały roz­wi­ja­jące się – skupmy się na jed­nej zna­czą­cej zmia­nie naraz i ustalmy moż­liwe do osią­gnię­cia cele na każ­dym eta­pie procesu.

Twórzmy codzienny dzien­nik odpo­wie­dzialności. To ćwi­cze­nie może być po pro­stu zazna­cza­niem odpo­wie­dzi „tak” lub „nie” na arku­szu trzy­ma­nym obok łóżka.

Poznaj swoją
następną
ulubioną
książkę.
Mądrego zawsze miło posłuchać
Guy Kawasaki
Prekursor ewangeli kultu
produktów Apple. Dzisiaj CEO
G.T.Ventures
Czego uczą nas marki, którym ufamy?
My, zadajemy sobie to pytanie każdego dnia.
W tym miejscu chcielibyśmy dzielić się z Tobą efektami naszych poszukiwań.

Ograniczony dostęp
W natu­ralny spo­sób pożą­damy rze­czy, które są postrze­gane jako eks­klu­zywne lub nale­żące do wybranych.
W grach, by kre­ować wyłącz­ność i nagra­dzać bie­głość wyko­rzy­stuje się poziomy.

Niektóre strony, czy obszary na stro­nie mogą być dostępne tylko dla jej człon­ków (lub tych któ­rzy „zapra­co­wali” na dostęp). „Dostęp” może się rów­nież odno­sić do uzy­ska­nia moż­li­wo­ści korzy­sta­nia z opcji lub narzę­dzi, które nie są dostępne domyślnie.
Jestem zainteresowany!
Do: studio@owocni.pl
Od:
Twoja wiadomość
Witam, nazywam się , chętnie nawiąże kontakt z Owocnymi w sprawie współpracy nad nowym projektem. Poproszę o kontakt i wstępną ofertę. Mój numer telefonu to:
[Dostosuj tę wiadomość]
  • Częste pytania
    Ważne pytania i odpowiedzi
    1A co jeśli wasz projekt po
    prostu mi się nie spodoba?
    odpowiedź
    2Jak obsługujecie małe
    i początkujące firmy?
    odpowiedź
    3Jak wygląda
    współpraca na odległość?
    odpowiedź
    4Jaką gwarancję
    jakości otrzymam?
    odpowiedź
    5Ile wynosi minimalny
    budżet projektu?
    odpowiedź
    6Jak rozpocząć współpracę?
    odpowiedź
    Zapytaj o swój projekt
  • Broszura
    Jestem zainteresowany!
    Broszura
    firmowa.
    Jest darmowa!Niezbędna na zebraniu
    lub spotkaniu biznesowym.
    Pobierz broszurę - kliknij

Opublikuj treść u siebie

Chcesz zamieścić tą treść na swoim
blogu, za darmo? Nic prostszego!

Wystarczy, że wstawisz link zwrotny.
Zobacz jak publikować nasze treści.

  • Pisz dla nas
    Pisz dla nas, ekspercie

    Szanowny ekspercie.
    Podziel się wiedzą i odbierz zapłatę.

    Za dobrą treść, płacimy dobre pieniądze.
    Sprawdź to - kliknij tutaj.

  • Wesprzyj nas
    IMarketing

    Podoba Ci się to co robimy?
    - Udziel nam wsparcia, to łatwe - sprawdź tu.

Kliknij lubię to na
Otrzymaj ofertę